16:46:00

Rozśpiewana stolarnia

 
     Mam swój złoty trójkąt rzemieślniczy, to teren między starą stolarnią, szklarzem i szewcem, który do tej pory używa do szycia przepięknej czarnej maszyny Singera :). Niedawno stara stolarnia z czerwonej cegły rozkwitła, a to za sprawą koncertu, pierwszego z cyklu "koncerty w podwórkach", jakie w ramach ukulturalnienia zafundowało nam miasto :). Dźwięk dobrze odbijały średniowieczne mury :). I cienie zachodzącego słońca spowodowały, że smyczków było więcej niż obiecany kwartet :).



    Ubiegłego lata też miałam takie bezpłatne koncerty. Tuż po przeprowadzce. Nie w wykonaniu filharmonii, ja te. Bardzo kameralne i generalnie nie przeznaczone dla niczyich uszu. Nawet moich. Siadałam na ławce obok przepięknej kamienicy i codziennie wieczorną porą w mieszkaniu z secesyjnym żyrandolem i meblami z poprzedniej epoki przez otwarte okno rozbrzmiewał skrzypcowy koncert.
Koncert jednego smyczka, który potrafił wydobyć rzewne nuty.
Muzyka, która zmywała cały kurz dnia i przenosiła w inny wymiar wrażeń.
Bez teatralnego nagłośnienia, stłumiona koronkową firanką, która powiewała w nutowy takt.
Wystarczyło rozsiąść się na ławce niczym w atłasowym fotelu i przymknąć oczy...
Filharmonia jednego skrzypka i widownia jednego melomana...


    Mam nadzieję, że wkrótce znowu będę mogła ją usłyszeć: dyskretną muzykę dyskretnego skrzypka.
I zastygnąć na chwilę między Wiosną Vivaldiego a  Walcem Straussa :).

47 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. koncertu w podwórkach czy słuchania skrzypka :)?

      Usuń
  2. To już nie ja jedyna zazdroszczę:)
    Pewnie i u nas takich koncertów można uraczyć,ale za nim do mnie taka informacja dotrze to skrzypkowie przestają już grać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :), u nas w tym roku zrezygnowali z szumnych obchodów dni miasta i zamiast sponsorować drogich znanych idoli, postawili na 4 weekendy teatrów ulicznych i podwórkowych koncertów, w sumie lepiej, bo i tak wszyscy na Bolesławieckie Święto Ceramiki się szykują :)

      Usuń
    2. Nie dla gwiazd się jedzie do Bolesławca a dla ceramiki!!!!

      Usuń
  3. Granie na skrzypcach to moje niespełnione marzenie. Teraz zaczyna grać moja córeczka, a ja nie mogę się doczekać kiedy zagra dla mnie Vivaldiego. Cóż, jeszcze daleka droga przed nami.
    Koncerty na podwórkach - wspaniały pomysł!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, trzeba uważać z tym spełnieniem pragnień w dzieciach :)

      Usuń
    2. Wiem, wiem, czytałam mądre książki.
      Robię to delikatnie, tak, żeby myśleli że to ich pragnienia ;) Teraz dyskretnie podpytuję syna, czy nie chce być saksofonistą (odpowiada zazwyczaj: nie, chcę być piratem ;))

      Usuń
  4. pewnie milo tak usiasc i posluchc muzyki calego koncertu
    lub solisty ktory dyskretnie gra tylko dla Ciebie
    ja mam za oknem ptasie koncerty swiergola jak nakrecone jak zyje takiego swiergolu nie slyszalam heeee
    buziaki zostawiam i znikam papa:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my za oknem też mamy ptaszki, jeden kiedyś był tak nachalny, że mimo ukośnego parapetu o 3 zaczął koncert, ale nie on mnie obudził, a mąż, który skakał wokół okna i krzyczał "kysz, kysz"

      Usuń
    2. haaaa dobra historia:)................,nasze tez dzisiaj wstaly wczesnie od 4tej i spiewaja,chyba sie ucieszyly z deszczu ktory wczesniej padal,no ale mmojego meza ptaszki nie ruszaja,ja go obudzilam bo chcialam zobaczyc gdzie one siedza:)
      milego dnia papapa:*

      Usuń
  5. to musi byc cudowny relaks :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zważywszy jak mało osób przychodzi, tak, bardzo kameralnie:)

      Usuń
  6. Inicjatywa cudna. Zawsze żałowałam, że słoń nadepnął mi na ucho i kompletnie nie mam słuchu muzycznego, bo właśnie na skrzypcach zawsze chciałam grać :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Historia skrzypka kamienicznego czarująca i kojarzy mi się ze sceną z filmu "Przed wschodem słońca", gdzie bohaterowie snując się o świcie uliczkami Wiednia przystają, by posłuchać młodzieńca ćwiczącego na klawesynie - od tamtej pory dorzuciłam ten instrument do grona ulubionych, choć nie tak rzewny jak skrzypce, to jednak wplątuję się w te pajęcze, najdelikatniejsze dźwięki i co roku mam okazję na żywo, bo niedaleko mojego miasta jest seminarium duchowne i tam w murach kościoła odbywają się koncerty wspaniałych muzyków ze świata, grających muzykę dawną, więc i Vivaldi i Bach i całe bogactwo instrumentów.
    A u Was można posłuchać w plenerze - jeszcze tylko śniadania na trawie brakuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale może być kolacja :)
      oj, masz pięknie, ja uwielbiam organowe koncerty :)

      Usuń
  8. Przyszła mi myśl ,że gdy będę szukała innego miejsca do życia, to letnim wieczorem przejdę się po ulicach i będę nasłuchiwała. Tam osiądę , gdzie usłyszę . Zazdroszczę Ci tego sąsiada. Mój syn wali w perkusję :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie mój sąsiad, może dlatego chodzę go słuchać :)

      Usuń
  9. były mąż mojej kuzynki jest skrzypkiem, miałam okazję nie raz słuchać jak ćwiczy w sąsiednim pokoju, więc Cię rozumiem, uwielbiałam te chwile, a muszę przyznać, że wcześniej nie przepadałam za tym instrumentem ;) muzyka 'na żywo' potrafi czynić cuda!
    dzieje się u Was, oj dzieje i dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze dwa tygodnie będzie się działo i przerwa do sierpnia :)

      Usuń
  10. Żałuję, że u mnie żadne koncerty za oknem się nie odbywają, czasem tylko bardzo wcześnie rano gdy miasto jeszcze śpi słychać śpiew ptaków dobiegający z nad pobliskiej rzeczki...:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zazdroszczę Tobie słuchania takich pięknych koncertów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie zazdrość, przyjeżdżaj, masz szansę na jeszcze dwa, teraz muzyka filmowa a potem Filharmonia Zielonogórska :)

      Usuń
  12. Lubię takie "klimaty" - kiedy sztuka wychodzi na ulicę ;)
    lub gości w miejscach nietypowych, od razu Jo przypomniał mi się ten wpis z "ucha od śledzia"
    http://earfromtheherring.blogspot.com/2011/08/w-kamieniolomie.html
    ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, przeczytałam :), ja kiedyś w kamieniołomach na teatrze byłam - Winnetou :), a ostatnio na czyimś blogu czytałam o ariach operowych we włoskiej hali targowej - to musiało być cudowne, takie z zaskoczenia, pełna improwizacja :), u nas jeszcze dwa weekendy teatrów ulicznych przeplatanych koncertami ;)

      Usuń
  13. Pięknie opisałaś ten koncert jednego skrzypka, to musiało być przeżycie niemal metafizyczne. Ja mam za oknem jedynie cygańskie śpiewy wieczorami. Zawsze coś.
    Coraz bardziej mi się podoba Twoje miasto, fajne rzeczy się tam dzieją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od wczoraj wieczorem w rynku znowu słychać :)
      wiesz dobrze, że każde miasto ma też swoją ciemniejszą stronę... czasem przymyka się na nią oczy, ale jest ...

      Usuń
  14. a światło zagrało piękny koncert na powierzchniach liści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. światło w liściach niemal zawsze o tej porze :)

      Usuń
  15. Jo, cudownie macie :)A może ów skrzypek ukradkiem zerkał zza firanki i grał jeszcze piękniej :)
    http://www.masters-of-photography.com/D/doisneau/doisneau_cellist_full.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, wzruszające zdjęcie :), ale chyba tak, słuchając można się wznieść ;)

      Usuń
  16. Pomysł z koncertami na podwórkach jest godzien pochwały. U nas jeszcze nikt na to nie wpadł. Jednak słuchanie muzyki jednego skrzypka miało w sobie wiele miłej tajemniczości. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  17. A w sobotę rytmy Bałkańskie. Zawitam.
    Pozdrawiam z miasta szumnie zwanego Perłą Karkonoszy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :), jutro przegląd kina chorwackiego 5 zł za karnet na 63 filmy :), czyli przybywasz na pecenicę :)

      Usuń
    2. rozpędziłam się, na 3 :), kto by taki maraton 63 filmów wytrzymał :)

      Usuń
  18. Lubię takie kameralne spotkania, i muzyczne i teatralne. Czekam na lato, będzie więcej takich koncertów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas już jest :), ale jak chcesz do soboty poczekać to masz prawo :)

      Usuń
  19. Kameralne koncerty w niekonwencjonalnym miejscu są jak świeży powiew wiatru.
    Piękne chwile.
    Pewnie już na nie czekasz niecierpliwie...
    Niech szybko przyjdą.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amber, ostatnio tyle imprez i spraw, że nie nadążam, nie można być wszędzie :), a na tych akurat jest naprawdę niedużo osób :)

      Usuń
  20. W ubiegłym roku przypadkową muzyką delektowałam się w parku. W restauracji , która stoi na granicy miejskiej oazy zieleni, skrzypce wtórowały letniemu wietrzykowi...w pełni potrafię poczuć opisaną przez Ciebie atmosferę.

    OdpowiedzUsuń
  21. Za takie muzyczne klimaty kocham Wieden :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zwidokiemnaobelisk.pl , Blogger