14:17:00

MIEJSCA Z KLIMATEM NA DOLNYM ŚLĄSKU - AGROTURYSTYKA KONNA BRZOZOWE WZGÓRZE

MIEJSCA Z KLIMATEM NA DOLNYM ŚLĄSKU - AGROTURYSTYKA KONNA BRZOZOWE WZGÓRZE

Dziś zabieram Was w klimatyczne miejsce niedaleko Bolesławca. Agroturystyka konna Brzozowe Wzgórze adresowo jest w Nowogrodźcu, fizycznie - jakby na końcu dalekiej wsi.
Położony z dala od jakiegokolwiek budynku, na wzgórzu, w otoczeniu wiekowych brzóz, dom z bali kryty strzechą. Patrząc - skok w przeszłość. Wchodząc - jak najbardziej teraźniejszość: nie jest to obiekt w stylu chatki Robinsona, sanitariaty są i to w naprawdę przyjemnym designie. A poza tym to, czego nam, miastowym, brakuje - cisza, spokój i bezpośrednie sąsiedztwo przyrody: staw, las, czy położoną obok winnicę można oglądać na żywo, dla leniwych np. z perspektywy hamaka. Dla aktywnych: jazda konna, całodniowe rajdy w teren, przejazdy bryczką, a zimą kuligi z ogniskiem. Teren obiektu jest spory, a główną zaletą poza położeniem jest kuchnia, o którą właścicielka dba osobiście i do garnka oprócz warzyw i ziół z własnego warzywnika wkłada serce ( wiem, co piszę, bo kilkakrotnie miałam okazję jeść). Posiłki są sezonowe, wiosną do karafek nalewany jest czarny bez, latem liście mięty, a jesienią królują też grzyby. Zresztą przekonajcie się sami :)








Tej blondynki w kapeluszu na co dzień tam nie spotkacie ( moja prywatna ;), za to tego psiaka i jego towarzysza tak :). Osobiście podziwiam delikatność i spokój tych psów, które właściciele przygarnęli ze schroniska.





ul. Łużycka 21
59-730 Nowogrodziec
tel. +48 790 260 411

22:01:00

Na długi weekend ... BERLIN info praktyczne

Na długi weekend ... BERLIN info praktyczne

    Ponieważ do Berlina i Pragi mamy bliżej niż do Warszawy, a w Pradze już byliśmy ( choć chętnie nie raz wrócę :), padło na Berlin. Z przygodami oczywiście, bo po godzinie oczekiwania na pokój okazało się, że... nasza rezerwacja została anulowana. A chwilę wcześniej w podziemnym przejściu widzieliśmy całkiem niczego sobie kanapę i nawet żartowaliśmy, że jakby co, to...
No ale obsługa stanęła na wysokości zadania, w końcu " ORNUNG MUSS SEIN", więc jak obiecali, że coś dla nas znajdą, to znaleźli. Dostaliśmy chyba największe lukum w obiekcie ;). Kot był wniebowzięty ;).

BERLIN  - dawniej stolica Królewskich Prus, a teraz Niemiec, to miasto, które nie śpi. Pamiętam jak kiedyś po całodziennym staniu na targach, wstępowaliśmy późnym wieczorem do greckiej tawerny lub indyjskiej knajpki, a potem przy blasku księżyca zwiedzaliśmy zabytki, jeżdżąc nocną linią niemal do rana. Teraz w maju, w ciepły dzień, stolica bardziej kusi parkami do odpoczynku. I naprawdę każdy znajdzie tu coś dla siebie. Ale o tym wkrótce. Dziś kilka migawek i info praktyczne.








INFO PRAKTYCZNE:
DOJAZD
AUTOBUS, POCIĄG, SAMOLOT CZY SAMOCHÓD
Wybór należy do Was. Flixbus miewa promocyjne wyjazdy już za 1 zł. Natomiast trzeba wziąć pod uwagę, że samochodem ze starym silnikiem diesla nie wjedziecie do strefy miejskiej. My tak mieliśmy, dlatego jak się dowiedzieliśmy, że naszym samochodem nie wjedziemy za daleko, zmienialiśmy hotel i wybraliśmy obiekt blisko targów, na parkingu w pobliżu MTB zaparkowaliśmy gratis i przedreptaliśmy z bagażami ulicę dalej.

NOCLEGI:
Wybór jest naprawdę spory od pokoi prywatnych, porządnych hosteli poprzez luksusowe hotele. Nasz wybór był ekonomiczny, chcieliśmy mieć dobrą bazę i niestety ze względu na naszego diesla z obiektu wybranego przeze mnie musieliśmy zrezygnować na rzecz wybranego pod względem praktycznym przez męża, ale był to naprawdę dobry wybór.
Nocowaliśmy TU:
Mieliśmy pokój, a właściwie mieszkanie: 2 spore pokoje z łazienką, oddzielone umeblowanym przedpokojem od reszty obiektu, tuż obok starej, secesyjnej windy. Spokojna dzielnica, a do tego metro tuż obok ( wbrew obawom nie było go zupełnie słychać). Cenowo również bardzo korzystnie, za dobę w ubiegłoroczny długi weekend majowy płaciliśmy 72 zł od osoby ze śniadaniem w formie przyzwoitego bufetu. Kot gratis ( za psy obowiązywały już dopłaty ;), niestety już bez śniadania.

PORUSZANIE SIĘ PO MIEŚCIE
Bez dwóch zdań najlepiej komunikacją miejską. Szybko, bezpiecznie ( naprawdę ) i wygodnie. Najlepiej tuż po przyjeździe zakupić kartę miejską. My korzystaliśmy z BerlinWelcomeCard, kupując na dworcu. Koszt 48-godzinnej karty dla 1 osoby dorosłej + do 3 dzieci w wieku 6-14 lat ) to 19,90 euro za strefę miejską, 22,90 Berlin+ Poczdam. Jest ważna od pierwszego użycia tzn. od skasowania ( kasuje się ja tylko raz ). Ale jest ich naprawdę sporo w zależności od dodatkowych zniżek, jakie oferują i są dostępne w wielu miejscach. Sporą ofertę i opisy czym się różnią znajdziecie TU

JEDZENIE
Berlin oferuje przebogatą ofertę gastronomiczną od foodtracków poprzez bistra, knajpki, ekskluzywne restauracje kuchni międzynarodowej. Ceny naprawdę przystępne, ale jeśli macie ściśle określony budżet, polecam knajpki wchodnie ;).

KIEDY JECHAĆ
ZAWSZE. Każda pora ma swój niepowtarzalny klimat od kwitnących bzów i tulipanów wiosną, po zaśnieżone jarmarki bożonarodzeniowe. Co kto lubi. Pomyślcie nad najbliższym weekendem ;)

09:50:00

Wesołego Alleluja

Wesołego Alleluja

18:19:00


11:24:00

Rok w obrazkach

Rok w obrazkach
Przez ostatnie 12 miesięcy sporo się działo, a mało z wyjazdów znalazło swoje odbicie na blogu. Więc dziś w ramach podsumowania 12 miesięcy w obrazach :).

Styczeń wcale nie wskazywał, że będzie dość intensywnie. Wreszcie spadł śnieg i w lasach można było robić kuligi na białym puchu.
Luty minął nam w przelocie między punktem A a B, z przesiadkami we Wrocławiu ;).
Marzec pod znakiem Görlitz, to miasto, które przynajmniej kilka razy w roku musimy odwiedzić :). 
Kwiecień to nasze góry, zamek Chojnik i widok na malownicze Stawy Podgórzyńskie.

W maju był Berlin...cóż, co stolicy Niemiec bliżej nam niż do własnej ;). 

Czerwiec to nasze Morze Bałtyckie: spokojne, puste plaże i lekko wzburzone fale.
Lipiec to pobliskie łąki, lasy i konie :).
W sierpniu jeszcze zanim na dobre rozpoczęły się Bolesławieckie Dni Ceramiki ( na które we współpracy z istotne.pl udało mi się przygotować pocztówki ), ruszyliśmy na Wyspę Brač  - piękną, pełną gajów oliwnych i nieskażonej przyrody (praktycznie brak przemysłu), a jednocześnie trudną, jeśli chodzi o codzienne warunki życia (  m.in. bieżącą wodę mają dopiero od 50 lat, a także mieszkańcy nieustannie czują zagrożenie pożarami ). Tu widziałam również najpiękniejsze cmentarze...
Wrzesień pozostał pod znakiem Adriatyku, udało nam się spędzić chwilę w samym centrum Trogiru, który żegnał nas burzowymi chmurami i hektolitrami deszczu.
W październiku udało mi się dotrzeć na Zamek Moszna na Baśniowy Plener Fotograficzny ( zdjęcia z tego wydarzenia wcześniej czy później pojawią się na blogu ;). Noc na zamku, włóczenie się ze statywem po nocy w parku i o poranku po komnatach, baśniowe stroje modelek i pyszna kawa w restauracji w doborowym towarzystwie to to, po co naprawdę warto tam zajrzeć. 
W listopadzie wygrałam konkurs zorganizowany przez PoznajSmakGruzji i tak parę dni później wraz ze świetną ekipą wylądowałam w stolicy Gruzji, by zachwycić się tym wspaniałym krajem. Było fantastycznie: magiczne monastyry, noc z widokiem na Kazbek, zasypana śniegiem Droga Wojenna, ciepłe, niemal śródziemnomorskie Tibilisi, zwiedzanie winnic, degustacje, supry, ale przede wszystkim fantastyczni ludzie, jakich dane mi było poznać.  
Grudzień był intensywny ( nie tylko wyjazdowo ), ale okazało się, że zdjęcia mam tylko z rodzinnego miasta :)

A tak ten rok podsumował INSTAGRAM



Dziękuję Wszystkim, którzy mimo mojej rzadkiej obecności tutaj, nadal zaglądają i życzę Wam, by 2018 rok był dla Was łaskawy...

23:45:00

Radości, bliskości, nadziei...

Radości, bliskości, nadziei...
RADOŚCI, BLISKOŚCI, NADZIEI...


21:51:00

Baklava full of taste

Baklava full of taste
    

    Słodkie, lepkie, przesiąknięte aromatem miodu i zapachem orzechów. Wschodnie, ale podbijające podniebienia również Zachodu. Baklava - ukochany deser Bałkanów. Nie jedyny, ale jeden z ... Wbrew pozorom wcale nie taki trudny do zrobienia. A jeśli wykorzysta się gotowe ciasto filo, wręcz banalnie prosty. Sekretem jest polanie każdej warstwy cienkiego jak papier ciasta tłuszczem, żeby nie było suche...i pokrojenie na kawałki przed włożeniem do piekarnika, bo inaczej podzielenie na porcje może stać się niewykonalne...choć z drugiej strony, może nie każdy chciałby się dzielić. Fakt faktem upiekłam....i prawie cała blachę sama zjadłam ;).

Składniki:
Ciasto
1 opakowanie ciasta filo
1/2 kg orzechów ( u mnie włoskie, ale mogą być laskowe, migdały, pistacje itd. )
garść migdałów lub posiekanych pistacji do posypania
ok. 80-100 g masła do rozpuszczenia i smarowania płatów ciasta

Syrop
1 szklanka wody
0,5 szklanki cukru
4-5 łyżek miodu
sok z połowy cytryny

    Ze szklanki wody, miodu i soku z cytryny zagotować w rondelku syrop. Pozostawić do wystudzenia.
Orzechy posiekać. W drugim rondlu rozpuścić masło, przestudzić. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Płaty ciasto filo przyciąć na wielkość blaszki ( u mnie wyszło równo na pół ). Położyć pierwszy płat ciasta filo i posmarować dokładnie roztopionym masłem. Tak zrobić z następnymi 6 płatami. Kolejne 4 płaty oprócz posmarowania masłem posypać warstwą posiekanych orzechów. Ostatnie 7 płatów kłaść tak jak pierwsze: tylko smarować masłem. Dobrze docisnąć zwłaszcza przy brzegach, żeby nie podnosiły się podczas pieczenia.
Baklawę pokroić w kwadraty lub romby. Włożyć do nagrzanego na 180C ( z termoobiegiem wystarczy 160C ) piekarnika. Piec 30-40 min lub do uzyskania złotego koloru. Ciepłą baklawę wyjąć z piekarnika, polać wystudzonym syropem, zwłaszcza w miejscach przecięcia kawałków i ozdobić posiekanymi pistacjami lub migdałami.
SMACZNEGO ;)






Copyright © 2016 Zwidokiemnaobelisk.pl , Blogger