11:14:00

Jak zostaliśmy zasypani złotówkami czyli Monastyr Św. KONSTANTYNA I HELENY

Jak zostaliśmy zasypani złotówkami czyli Monastyr Św. KONSTANTYNA I HELENY
   

   Malutka cerkiew w miejscowości Św. Konstantin i Elena jest niekrzykliwa, można przejść deptakiem w stronę morza i jej nie dostrzec. Krzyż nie wyłania się niczym Jezus w zielonogórskim Świebodzinie, właściwie prawie nie widać go zza parkanu. Przy wejściu ikona. Wchodzimy na na mały dziedziniec: z boku chusty do zakrycia ramion i nakrycia głowy, kilka krzaczków lawendy, źródełko wody.
 Zapalamy świece w wyznaczonym miejscu na chwilę modlitwy. Przy wejściu znak z zakazem fotografowania. Chowam aparat, ale mężczyzna pilnujący dobytku uśmiecha się i mówi, że mogę robić zdjęcia wewnątrz, tylko bez flesza. Dziękuję.
 Wchodzimy do środka, malutkie wnętrze skrywa prawdziwe cacuszko: freski w żywych kolorach, jakby ktoś namalował je przed chwilą, piękne ikony. Ukradkiem ścieram łzę. Moja młodsza córa stwierdza, że to " najpiękniejszy kościół, jaki w życiu widziała". Wnętrze ... musicie to zobaczyć sami...
Mężczyzna pyta, z jakiego jesteśmy kraju, po naszej odpowiedzi, że z Polski wraca po chwili z woreczkiem i wyciąga polskie monety. Chcemy mu je wymienić na lewy, ale protestuje, więc wrzucamy lewy do skarbonki i bierzemy butelkę wody z cudownego ponoć źródełka...
Obok cerkwii jest malutki sklepik z ikonami, to właśnie tu pierwszy raz zobaczyłam ikonę inną niż wszystkie dotąd mi znane, a wspomniany wyżej człowiek opowiedział mi jej historię. To ikona przedstawiająca rodzinę Romanowów - cara Mikołaja II z żoną i w otoczeniu dzieci...historię pewnie znacie.

Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że witający nas mężczyzna to prawdopodobnie opiekun tego przybytku, ale czy był to archimandryta Serafin, który pod koniec XX w. przybył i odnowił monastyr- nadal nie jestem tego pewna.
Cerkiew datowana jest na XIII-XIV wiek. Jego dzieje oczywiście były równie barwne jak historia Bułgarii, nie ominęły go i tureckie podboje i historyczne zawieruchy. Dawniej zamiast hoteli i handlowej promenady otaczały ją hektary ziemi i zielonych winnic. 
W monastyrze znajduje się m.in. Ikona św. Konstantyna i Heleny, 7 Efezjan i prawdopodobnie część relikwii św. Walentego. Konstantyna i Heleny chyba nie trzeba przedstawiać. Konstantyn to pierwszy cesarz, który przeszedł na chrześcijaństwo, a jego matce - Helenie, przypisuje się odnalezienie Św.Krzyża. Co do obu biografii historycy mają sporo do powiedzenia...
Z ikoną św. Konstantyna i Heleny związany jest jeszcze jednen obrzęd, nadal kultywowany w górach Strandża, o czym słyszałam od lokalnych przewodników. 21 MAJA obchodzone jest Nestinari. To święto, podczas którego odbywa się rytualny taniec po rozżarzonych węglach z ikoną właśnie św. Konstantyna i Heleny w ręku. Zwyczaj ten został wpisany na Listę Kulturowego Dziedzictwa UNESCO. Więcej na ten temat znajdziecie TU.
Jeśli się Wam nie spieszy, zajrzyjcie, skłońcie głowę w zadumie i modlitwie i zapalcie świecę za tych, którzy wymagają modlitwy i za pamięć tych, których już z nami nie ma. Zamknijcie oczy i poczujcie klimat sprzed wieków, zanim bungalowy osaczyły wiarę.









INFO PRAKTYCZNE
Do Św. Konstantina i Eleny dotrzecie bez problemu autobusem, zarówno ze Złotych Piasków, jak i z Warny. Należy kierować się jak do plaży, co jakiś czas prowadzą znaki, monastyr znajduje się po lewej stronie. W razie czego dobrze pytać ;).
W przycerkiewnych budynkach jest też opcja noclegu, o której przed wyjazdem nie wiedziałam. Myślę, że warto.

POLECAM też do przeczytania ciekawy artykuł w Przeglądzie Prawosławnym.

16:04:00

RADOŚCI, BLISKOŚCI I NADZIEI 
WESOŁYCH ŚWIĄT


18:29:00

Na zimowy czas - babka mandarynkowa

Na zimowy czas - babka mandarynkowa

    Wiem, że większość z Was jest teraz na etapie pierników, ciasteczek migdałowych i makowców, ale na zimowe wieczory, to ciasto jest równie dobre: puszyste, aromatyczne i nieco wilgotne, a do tego świątecznie pachnie: babka mandarynkowa. Idealna na długie wieczory ;).


Przepis:
1,5 szklanki mąki pszennej
1,5 szklanki mąki ziemniaczanej
170 g cukru trzcinowego ( można użyć innego )
4 jajka
kostka (200 g) masła
cukier waniliowy
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
wyciśnięty sok z 2 mandarynek
2-3 mandarynki obrane ze skórki (opcjonalnie)


Masło utrzeć z cukrem. Białka oddzielić od żółtek. Żółtka dodawać stopniowo do utartego masła z cukrem. Osobno przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia i cukrem waniliowym. Powoli dodawać przesianą mąkę do masy. Dodać wyciśnięty sok z 2 mandarynek.
Z białek ubić pianę, szpachelką lub łyżką delikatnie dodawać do masy. Wymieszać. Na koniec można dorzucić pokrojone na kawałki, obrane ze skórki mandarynki.
Wstawić do nagrzanego na 180 C piekarnika i piec około 40 minut ( do tzw. suchego patyczka ).

SMACZNEGO



A skórki są idealne na mandarynkowe lampiony ;)

19:41:00

Grudniowo ... z konkursem w tle

Grudniowo ... z konkursem w tle
    Z powodów osobistych, dużo mniej mnie tu było niż bym chciała. Na dyskach leżą zdjęcia, posty do połowy napisane czekają na publikację. Nie obiecuję, że jeszcze w tym roku (choć będę się starała ;).
   Gdy zapalam pierwszą adwentową świecę - zwalniam. To też zwykle taki czas, gdy chociaż kadrami dzielę się z Wami tym, co zdarzyło się w tym roku, a czego jeszcze tu nie udało się pokazać. Tym razem motywacja jest dodatkowa, ponieważ zdjęcia biorą udział w konkursie organizowanym przez Kingę Błaszczyk-Wójcicką znaną jako Greenmorning.pl oraz Pałac Kamieniec. I zachęcam Was również do udziału, ponieważ nagrodą jest pobyt w naprawdę pięknym miejscu z historycznym rytem. Więcej szczegółów znajdziecie tu:  https://www.greenmorning.pl/palac-kamieniec/ 

zdjęcie zrobione dla Cukierni Kołacz w Nowogrodźcu



Zimowy tort mojej Cioci ;)



Dodatkowym plusem jest to, że zdjęcia na konkurs nie trzeba specjalnie robić - wystarczy sięgnąć do portfolio ;). Powodzenia !!!

13:41:00

40 DZIEWIC i DELFINY - OTO PRZYLĄDEK KALIAKRA

40 DZIEWIC i DELFINY - OTO PRZYLĄDEK KALIAKRA

    Przy końcu północnej części wybrzeża, niedaleko granicy z Rumunią znajduje się bajeczne miejsce - dwukilometrowy Przylądek Kaliakra. Miejsce, które mnie urzekło, ponieważ absolutnie nie wygląda jak nasze (moje) typowe wyobrażenie o wybrzeżu Bułgarii. Zamiast płaskich piaszczystych plaż - przepiękne kolorowe klify ( jak ja żałuję, że nie zawitałam tu o wschodzie albo o zachodzie słońca, kiedy miękkie światło wydobywa wszystkie czerwone odcienie skał na tle szmaragdowo-lazurowego morza ). Miejsce otoczone wieloma legendami ( np. tą o 40 dziewicach, które podobnie jak nasza Wanda, co nie chciała Niemca, rzuciły się w wodę zamiast iść za Turków, z tą różnicą, że aby żadna się przypadkiem w ostatniej chwili nie rozmyśliła i nie wycofała, zanim stanęły nad klifami powiązały swoje włosy...i stąd hipnotyczny kolor skał ). To tu w utworzonym rezerwacie przyrody i architektury w czasie lotów do ciepłych krajów odpoczywają żurawie, pelikany i bociany ( które np. w ubiegłym roku ludzie brali do domów, ze względu na wyjątkowo zimne temperatury ), a mając szczęście można zobaczyć pływające na wolności delfiny. I tu znajdują się najniższe w UE wiatraki, ponieważ w tych o normalnej wysokości ginęły ptaki. Mnóstwo tu jaskiń, a klify osiągają wysokość do 70 m. Nie chce się wierzyć, że rośnie tu ponad 400 gatunków roślin, a schronienie znajduje ponad 300 gatunków ptaków.
Miłośnicy legend będą widzieli tu twierdzę, główny port  i jaskinie, w których przechowywane były ponoć przez Lizymacha skarby z wypraw do Persji. Naukowcy - stację meteorologiczną. A Wy?

INFO PRAKTYCZNE

 
   Do samego Przylądka można dojechać autokarem, samochodem czy rowerem. Od Kawarny to zaledwie 12 km. Jest to też często oferowana wycieczka ( w połączeniu z przepięknym ogrodem botanicznym w Balcziku).
Parking znajduje się tuż przed wejściem, tuż obok pomnik wspomnianych w legendzie 40 dziewic. Zaraz po przekroczeniu bramy, poczujecie powiew morza i spojrzycie na antyczne ruiny łaźni.
Na terenie rezerwatu jest również malutkie muzeum, kapliczka i restauracja.
Miejsce zdecydowanie polecam poza sezonem, żeby w swoim tempie można pospacerować i podziwiać widoki.







18:25:00

FRUŻELINA - SZYBKI SPOSÓB NA KLĘSKĘ URODZAJU

FRUŻELINA - SZYBKI SPOSÓB NA KLĘSKĘ URODZAJU

    Jeśli kiedykolwiek byliście ofiarą klęski urodzaju ( tak, tak, takiego wysypu owoców, że aż dłonie bolą od obierania ) to albo znacie albo przyda Wam się ten prosty przepis. Frużelina jest świetna z owoców pestkowych typu wiśnie czy czereśnie, a także porzeczek, jagód, borówek i innych owoców i połączeń, jakie tylko Wasza inwencja jest w stanie stworzyć. 
Przepis jest banalnie prosty, polega na zagotowaniu owoców i dodaniu do nich w razie potrzeby cukru i obowiązkowo mąki ziemniaczanej. Powstaje wtedy błyszcząca lekka galaretka z owocami, doskonała do naleśników, gofrów czy lodów. 




PRZEPIS NA FRUŻELINĘ Z WIŚNI
1 kg wiśni
2 łyżki mąki ziemniaczanej
cukier do smaku

Przygotowanie:
Wiśnie umyć i wydrylować. Zagotować w garnku aż puszczą sok. W niewielkiej ilości wody rozpuścić 2 łyżki mąki ziemniaczanej i powoli wlewać do garnka, szybko mieszając. Jeśli masa jest mało słodka, dodać cukier do smaku. Gdyby owoce były bardzo soczyste i frużeliną wydawała Wam się rzadka, można dodać troszkę więcej mąki ziemniaczanej. Gorącą frużelinę wlewać do wygotowanych słoików, zakręcić i zagotować przez ok. 10 minut.  

SMACZNEGO



10:44:00

Płatne - nie płatne - jak to jest z tymi plażami w Bułgarii

Płatne - nie płatne - jak to jest z tymi plażami w Bułgarii

Płatne czy nie płatne? Jak to jest z tymi plażami w Bułgarii.
Jeśli lecicie z biurem podróży, wystarczy wczytać się w opis hotelu. Zazwyczaj hotele mają swoje plaże, ale też często serwis plażowy jest dodatkowo płatny. Są też miejsca, gdzie leżaki, leżanki i parasole są po prostu do wynajęcia dla każdego chętnego. Ceny od 3 lewów za leżak, od 7 lewów za zestaw leżak + parasol.
Można, ale zazwyczaj nie trzeba, są plaże publiczne, gdzie możecie śmiało rozłożyć swój ręcznik czy koc i bezpłatnie korzystać z uroków plaży. Są też beach bary, gdzie zamawiacie napój i możecie poleżakować w cenie drinka:).W sezonie letnim dobrze korzystać z plaż strzeżonych i uważać na tzn. martwą falę, jest ona zdradliwa, tworzy się pod wodą poprzez długotrwałe działanie wiatru w jednym kierunku i może pojawiać się niespodziewanie, nawet kiedy tafla wody wydaje się spokojna, a jej wysokość potrafi sięgać nawet 2 metry. I niestety corocznie zbiera żniwo.
Po burzach natomiast jest wielki wysyp muszelek, można je zwozić taczkami :), albo przeczesywać plaże w postaci najładniejszych i bez obaw zabrać jako pamiątkę z podróży ;).




Copyright © 2016 Zwidokiemnaobelisk.pl , Blogger