poniedziałek, 18 września 2017

Wianki...warsztaty florystyczne w Jaworze



    Kiedy rok temu udaliśmy się na Zamek Książ, nie przypuszczałam, że nasza starsza latorośl jako jedyna prawidłowo zliczy ilość poduszek w traktach komunikacyjnych i wygra udział w warsztatach florystycznych organizowanych przez Zespół Szkół w Jaworze. Miałam to szczęście, że dane nam było całą rodziną wziąć udział w warsztatach wicia wianków ( choć mąż sobie odpuścił ;) i w przyszłym roku na pewno nie będę miała problemu z komunijnym nakryciem głowy ;).
Powitała nas promieniująca ciepłem pani Dorota Subocz, dyrektor szkoły, która zorganizowała konkurs na liczenie poduszek w traktach komunikacyjnych zamku, kobieta z wielkim sercem na dłoni ( zresztą przez wiele lat szkoła była znana jako Medyk - Szkoła z sercem i to niewątpliwie Jej zasługa ;) i z nami wiła wianki przez cały dzień.
Grupa była szalenie sympatyczna, prowadząca Monika Bębenek ze Szkoły Florystycznej Kwitnące Horyzonty uraczyła nas ogromną dawką wiedzy, dzięki której już nie wpadnę na pomysł plecenia wianków np. z maków czy konwalii ( i to nie tylko ze względu na ich trujące czy narkoleptyczne właściwości). Poznałyśmy różne metody wyplatania, sposoby zabezpieczania kwiatów, łączenia kolorów ( koło barw sprawdza się nie tylko w malarstwie i fotografii ;). I choć kwiaty to na pierwszy rzut oka delikatne rośliny, osobiście przetestowałam, że uplecione z nich wianki zaopatrzone w wodę w lodówce bez problemu wytrzymują całkiem długo ( ostatnie zdjęcie to właśnie w wiankach po tygodniowych wakacjach w lodówce - jak świeżo zrobione), a niektóre wytrzymały nawet 3 tygodnie !!!








    Taki kurs przydałby się wszystkim, którzy w kwiaciarniach na wstępie pytają: "Ile i i dlaczego tak drogo?". W ciągu całego dnia zrobiłam wianków dosłownie 4 sztuki. I to jeden w połowie, ponieważ technika przyklejania pojedynczych płatków tapą jest naprawdę pracochłonna, choć jej efekt jest efektem WOW, przynajmniej w moim odczuciu.
Bardzo dziękuję za możliwość zobaczenia tego wszystkiego "od środka" i fantastyczną atmosferę, jaka nam towarzyszyła ;).
A gdybyście mieli ochotę, to można bezpłatnie podjąć naukę florystyki ( ja już nad tym myślę :) - wszelkie informacje znajdziecie TU.

środa, 13 września 2017

Po Bolesławieckim Święcie Ceramiki 2017


    W tym roku wybyliśmy w połowie Bolesławieckiego Święta Ceramiki. W momencie, kiedy zaczynała się Ceramiczna Parada, my właśnie wyruszaliśmy w jedno ze spokojniejszych miejsc - przepiękną chorwacką Wyspę Brać. Ominęła nas Ceramiczna Parada, Kobaltowa Moda i Splash of Colors. Jednak zdążyło mnie zauroczyć kilka ceramicznych stoisk, niekoniecznie tych kobaltowych. Niesamowicie miło było ponownie spotkać wielu Twórców, do których mam wielki sentyment, oraz poznać nowych.
Chciałam przed wyjazdem wrzucić kilka zdjęć, jak impreza wyglądała w tym roku, ale ze względu na problemy z serwerem mogę to zrobić dopiero teraz.











We współpracy z portalem istotne.pl specjalnie na Bolesławieckie Święto Ceramiki został wydany pakiet pocztówek: dwie mojego autorstwa, autorem pozostałych jest Krzysztof Gwizdała. Gdyby ktoś miał ochotę, to można je kupić w cenie 10 zł TU.



piątek, 8 września 2017

Powakacyjnie


     Kilka godzin jazdy w burzy,
     Powrót przy spychającym wietrze pod baldachem chmur,
     A w trakcie niesamowita wszechogarniająca obecność przyrody, 
     Czas z bliskimi, smaki i miejsca, które pozostają w pamięci i sercu... 
   
    Udało mi się reanimować bloga, hula teraz na własnej domenie www.zwidokiemnaobelisk.pl
    I przesyłam spóźnioną pocztówkę z wakacji :)
    BRAĆ jest piękna :)

sobota, 5 sierpnia 2017

Lawenda full of love - naturalny syrop lawendowy

    Lawenda towarzyszyła nam przez cały pobyt na wyspie i żegnała nas, gdy opuszczaliśmy Hvar ( od naszych gospodarzy dostaliśmy jej suszony bukiet z ich własnej plantacji), z Velo Grablje przywieźliśmy butelki domowej roboty syropu szałwiowego i lawendowego oraz przepis, jak się do niego zabrać. Oryginalny lawendowy syrop jest koloru żółtego, robi się go z suszonych kwiatów.
Ale gdy zobaczyłam te zdjęcia, koniecznie musiałam się przekonać, czy faktycznie się da zrobić syrop lawendowy w lawendowym kolorze. Da się? Da się. Wystarczy dodatek soku z cytryny i dość świeże lawendowe kwiaty, a dzieje się magia. Uzyskany w ten sposób syrop jest niezwykle orzeźwiający, ma lemoniadowy posmak, zawiera spore ilości olejków eterycznych, które działają poprawiając odporność i samopoczucie, i nie da się go porównać z niczym innym :). Idealne w upały do ugaszenia pragnienia rozcieńczone wodą albo jako dodatek do lodów i deserów.


Przepis na tradycyjny lawendowy syrop:

Składniki:
1,5 szklanki wody
1,5 szklanki cukru
1 łyżka suszonych kwiatów lawendy

Sposób przygotowania:
Zagotować wodę z cukrem, dodać kwiaty lawendy i gotować około 10-15 minut ( syrop powinien uzyskać słomkowy kolor). Odcedzić kwiaty i ciepły syrop przelać do butelki.


Przepis na syrop lawendowy o posmaku lemoniady:
Składniki:
1,5 szklanki wody
1,5 szklanki cukru
sok z 1 cytryny
duuuża garść świeżych kwiatów lawendy bez gałązek

Sposób przygotowania:
Zagotować wodę z cukrem, dodać świeże kwiaty lawendy oraz sok z jednej cytryny i gotować około 10-15 minut ( syrop powinien uzyskać lawendowy kolor, jeśli kolor wydaje Wam się zbyt jasny, można dodać więcej kwiatów). Odcedzić kwiaty i ciepły syrop przelać do butelki.



Jeśli się zastanawiacie, który zrobić, moja odpowiedź brzmi OBA :)