09:52:00

Jedyna żeliwna w Europie - szachownicą do Löbau...

Jedyna żeliwna w Europie - szachownicą do Löbau...

    Z Budziszyna drogą w łaty ruszyliśmy do Löbau. Droga niczym szachownica, połatana tak, że z białego przejeżdża się na czarne, a raczej z szaroasfaltowego na ciemno. Jednak zmiana pola następuje niezwykle płynnie, niczym ruch hetmana, nie podskakujemy na każdej łacie, jak to na naszych drogach niestety się zdarza...
Samo Löbau to senne miasteczko, nie tak wymuskane jak Budziszyn, jednak nie pozbawione uroku. 
Na rabatach, mimo iż to marzec, przepięknie kwitnące tulipany, w sklepowych witrynach, jak głosi napis "wielkanocna woda dla dużych zajęcy".
Miasteczko znane przede wszystkim z wytwórni fortepianów Augusta Förstera oraz z pobliskiej góry, na szczycie której znajduje się jedyna żeliwna wieża w Europie i która to stanowiła właściwy cel wizyty. 
Po zwiedzeniu miasteczka jedziemy dalej, parkujemy u podnóża wzniesienia, choć nawigacja prowadzi dalej. Ciepła, słoneczna pogoda zachęca do wspinaczki, która weryfikuje naszą kondycję (moją weryfikuje dość mocno ;). Przy restauracji w połowie drogi krótki postój i rzut oka na okolicę. Potem spojrzenie na krzepiący napis "jeszcze tylko 10 minut marszu" i ruszamy dalej. Wśród sapania i ocierania strużek potu, widać już szczyt. Ci, w nieco lepszej kondycji, wjeżdżają rowerami. Na szczycie bramka na monety ( wymagane 2 euro, ale właściciele restauracji obok chętnie rozmieniają banknoty bez prowizji ;). Wdrapujemy się na piękną 28 metrową wieżę, mając świadomość, że wciągnięcie na górę 70 ton żeliwa i umocowanie wieży metodą wtykową, czego dokonał piekarz, a właściwie zlecił sam mistrz piekarniczy  Fryderyk August Bretschneider w 1854 roku, ku chwale króla Fryderyka Augusta II., było nie lada wyczynem... ( porównywalnym z naszym zdobyciem szczytu ;).
Ażur konstrukcji daje złudne wrażenie lekkości, za to z samego wierzchołka rozciąga się rozległy widok na Górne Łużyce oraz... na parking tuż obok z drugiej strony góry, na który można było wjechać autem ;).
Jednak ze względu  na to, że nasz pojazd czekał zaparkowany u dołu, po małym posiłku na świeżym powietrzu na pokrzepienie, powrotną drogę pokonaliśmy w ten sam sposób, w jaki się tu dostaliśmy.

Copyright © 2016 Zwidokiemnaobelisk.pl , Blogger