cyfrowo i analogowo - blog o wydarzeniach w Mieście ceramiki, wojażach bliskich i dalekich, smaku i architekturze, niekoniecznie w tej kolejności :)
***
▼
środa, 31 grudnia 2014
Żegnając stary rok...
Przyniósł wiele zmian, wymusił wiele decyzji i zażądał odwagi w ich podjęciu i poniesieniu konsekwencji.
Ale i dał sporo radości.
Tych małych, codziennych, pachnących dziecięcym puklem i ciepłem kota.
Łez wzruszenia.
I choć nikt z nas nie ma pewności, jaki będzie ten kolejny - sobie i Wam odwagi patrzenia przed siebie i dostrzegania uchylonego okna, nawet gdy wydaje się, że zatrzaśnięte są wszystkie drzwi.
Dziękuję, że zaglądacie, inspirujecie i jesteście.
Oby nadchodzący rok spełnił pokładane w nim nadzieje. I był niczym prezent, którego rozpakowywanie sprawia wiele radości ;).
środa, 24 grudnia 2014
wtorek, 16 grudnia 2014
580 lat zimowej tradycji...Jarmark Bożonarodzeniowy w Dreźnie
To był najpiękniejszy prezent, jaki w dorosłym życiu dostałam na Mikołajki. M. zabrał nas na najstarszy jarmark bożonarodzeniowy w Niemczech, odbywający się już po raz 580 w Dreźnie.
Tych jarmarków odbywa się równocześnie kilka, jeden nawet w średniowiecznym klimacie. Jednak my skierowaliśmy się przede wszystkim na ten najbardziej znany.
Tych jarmarków odbywa się równocześnie kilka, jeden nawet w średniowiecznym klimacie. Jednak my skierowaliśmy się przede wszystkim na ten najbardziej znany.
Jarmark codziennie przyciąga rzesze ludzi, natomiast w weekendy oferuje dodatkowe specjalne atrakcje. W pierwszym tygodniu adwentu jest święto Pflaumentoffel (figurek z suszonych śliwek przypominających kominiarzyków, które dawniej dzieci z ubogich rodzin sprzedawały na ulicy, dopóki nie zostało to ustawowo zabronione) i święto piernika, podczas którego wybierana jest Piernikowa Księżniczka.
Drugi tydzień to Drezdeńskie Święto Strucli zwanej stollen i obchody 580 lat jarmarku. Wtedy to przez miasto przechodzi barwny korowód z największym stollenem ( w tym roku był największy na świecie z wagą 4.246 kilogramów), który następnie zostaje pokrojony na kawałki specjalnym nożem o długości 1,60 m i wadze 12 kilogramów.
Kolejny tydzień to święto14-metrowej drewnianej piramidy z ruchomymi figurkami, charakterystycznej dla drezdeńskiego ryneczku oraz święto łuków, w czasie którego w artystycznej formie przedstawiane są rzemieślnicze tradycje i zwyczaje.
Czwartego nie pamiętam, ale bez problemu program imprezy, również w języku polskim, znajdziecie ;).
Wśród zapachu prażonych migdałów i grzanego wina, kosztując atmosfery miasta dla jednych zwanych Florencją nad Łabą dla innych miastem hrabiny Cosel, ulegliśmy temu czarowi, planując, jak by tu wrócić wiosną ;).
Czwartego nie pamiętam, ale bez problemu program imprezy, również w języku polskim, znajdziecie ;).
Wśród zapachu prażonych migdałów i grzanego wina, kosztując atmosfery miasta dla jednych zwanych Florencją nad Łabą dla innych miastem hrabiny Cosel, ulegliśmy temu czarowi, planując, jak by tu wrócić wiosną ;).
Skosztowaliśmy tradycyjnego przysmaku - stollena, który poza nazwą, niewiele ma wspólnego ze sprzedawanymi u nas marketowymi zakalcami, suto poprzetykanymi bakaliami. Ten tu jest maślanym ciastem drożdżowym, napakowanym migdałami, rodzynkami i orzechami, pieczonym w wiekowym, żeliwnym piecu opalanym drewnem. I posiedzieliśmy w jednym z domków przeznaczonych dla dzieci.
Podziwialiśmy stojących rzędem drewnianych Dziadków do orzechów, z których każdy mógł ruszyć do walki z siedmiogłowim królem myszy, ach, chciałoby się jednego zabrać ze sobą ;).
Jeśli moje wpisy pomogły Ci na chwilę przenieść się w miejsca, które odwiedzam, a wskazówki przydały Ci się w podróży, możesz postawić mi kubek apetycznej, choć wirtualnej, kawy :)
poniedziałek, 1 grudnia 2014
Kroki Adwentu...
Nadszedł jak co roku i jak co roku dla jednych długo wyczekiwany, dla innych zupełnie nie w czasie.
Przybył przed białym puchem, za to długo po tym, jak świąteczne afisze krzyczały ze wszystkich stron.
Nadszedł jak zawsze cicho zapalając pierwszą świecę.
Przybył przed białym puchem, za to długo po tym, jak świąteczne afisze krzyczały ze wszystkich stron.
Nadszedł jak zawsze cicho zapalając pierwszą świecę.
I prosząc, żeby zamiast rwetestu, znaleźć tę chwilę na radość oczekiwania, ale i spojrzenie w bok, zwolnienie kroku i przystanek...na refleksję, gorącą herbatę i dobre słowo.
Bądźmy dobrzy dla siebie, dla bliskich, znajomych i tych, którzy zazwyczaj tylko migają nam jak widok przez szyby w autobusie.
I pamiętajmy, że nikt nie jest dość biedny, by nie miał się czym podzielić, nie tylko w materialnym wymiarze...
Zmykając z lampionem w ręku na wieczorne roraty
Dobrego Adwentu Wam życzymy ;).
Bądźmy dobrzy dla siebie, dla bliskich, znajomych i tych, którzy zazwyczaj tylko migają nam jak widok przez szyby w autobusie.
I pamiętajmy, że nikt nie jest dość biedny, by nie miał się czym podzielić, nie tylko w materialnym wymiarze...
Zmykając z lampionem w ręku na wieczorne roraty
Dobrego Adwentu Wam życzymy ;).







































